wiadomosc powitalna

WITAMY NA SPISIE FANFICTION, CZYLI OPOWIADAŃ PISANYCH PRZEZ FANÓW DLA FANÓW. ABY ODNALEŹĆ OPOWIADANIA ZE SWOIM IDOLEM WYSTARCZY WYBRAĆ ETYKIETĘ Z LISTY ZGŁOSZONYCH FANFICTION. PROSIMY ZAPOZNAĆ SIĘ Z REGULAMINEM NASZEGO SPISU.

394. Sixty Days With Ann [USUNIĘTY]

środa, 16 lipca 2014
Adres bloga: http://sixty-days-with-ann.blogspot.com/

Autorka: kaadoo

Opis: Stoję na baczność, wpatrując się w drobną brunetkę. Jej skóra jest blada, przypomina kartkę papieru, która w każdej chwili może zostać podarta.
Oczy są zamknięte, a niegdyś malinowe usta suche i popękane.
Wydaje się być spokojna. Dłonie złączone na podbrzuszu trzymają białą różę, dzięki czemu przypomina śpiącą królewną w każdym detalu.
Wtedy przypominam sobie jej anielski głos, który koi każdy mój nerw, pokazując, że życie to wspaniały dar. Potrafi ubrać wszystko w słowa tak, że nikt się nie opiera. Oni jej ufają i wierzą, nawet jeśli nie rozumieją.
Z zamyślenia wyrywa mnie łagodny dotyk jej matki.
- Czy możesz? – pyta cicho, wskazując głową na księdza. Spoglądam na twarz kobiety. Jest smutna, oczy zaczerwienione od ciągłego płaczu, wyrażają jedynie ból oraz cierpienie.
Potakuję. Wolnym krokiem ruszam w odpowiednim kierunku.
Biorę do ręki mikrofon.
- Głęboki oddech. Dasz radę - powtarzam w myślach, po czym wreszcie zaczynam mówić:
- Jestem nikim w porównaniu do jej światła. Jestem nikim w porównaniu do jej życia. Kiedy ja nienawidziłem każdego dnia, ona wciąż była szczęśliwa.
Nie pozwalała mi cierpieć. Zawsze dążyła do mojego uśmiechu, to było dla niej najważniejsze. To, aby nikt nie był smutny, czy samotny.
Ona doceniała każdy dzień. Uczyła mnie, jak być szczęśliwym.
I wiecie co? Udało jej się. Dzięki niej czuję się lepszy i silniejszy.
I choć nie ujrzę jej radosnej twarzy, kiedy słucha tych słów stamtąd.- wskazuję dłonią na niebo. - To wiem, że jest ze mnie dumna. Jestem pewien, że ona nigdy nie chciałaby, abyśmy płakali, dlatego musimy to dla niej zrobić i pomimo rozdzierającego bólu musimy być silni. - czuję, jak łamie mi się głos. Wiem, iż zaraz dojdę do najważniejszego. - Nigdy o niej nie zapomnę. Nigdy nie przestanie być częścią mnie. I nigdy nie przestanę jej kochać.
Ostatnie 60 dni mojego życia, było najwspanialszym okresem mojego życia i prezentem, jaki mogłem otrzymać. Dziękuję. - ocieram policzki, po których teraz płyną łzy.
Staję z powrotem na moim miejscu. Wszyscy patrzą na mnie z uznaniem.
A to wszystko dzięki niej.
Mojej Ann Carter.
Odeszła stąd ciałem, ale jej dusza wciąż będzie tu z nami. Dbając o każdego z nas, każdego dnia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz