wiadomosc powitalna

WITAMY NA SPISIE FANFICTION, CZYLI OPOWIADAŃ PISANYCH PRZEZ FANÓW DLA FANÓW. ABY ODNALEŹĆ OPOWIADANIA ZE SWOIM IDOLEM WYSTARCZY WYBRAĆ ETYKIETĘ Z LISTY ZGŁOSZONYCH FANFICTION. PROSIMY ZAPOZNAĆ SIĘ Z REGULAMINEM NASZEGO SPISU.

144. Live on and be strong

środa, 19 marca 2014
Adres Bloga http://live-on-and-be-strong.blogspot.com/

Autorka: kaadoo

Opis: Kiedyś myślałam że już nic nie może mnie złamać. Wydawało mi się, że jestem silna.
Jeden dzień, jedna sytuacja uświadomiła mi, jak bardzo się myliłam.
Spoglądałam w jego zielone oczy, czując ból w klatce klatce piersiowej, w okolicy serca, które właśnie teraz rozpadało się na milion drobnych kawałeczków nie do poskładania.
Nie potrafiłam wysilić się nawet na złożenie słów w taki sposób, aby go tak mocno zranić, w taki sposób, w który on zrobił to mnie.
- Nie odejdziesz. Nie możesz. - powtarzał niczym mantrę, nie spuszczając wzroku z mojej twarzy.
- Ty nie mogłeś mnie zdradzić, a mimo to uczyniłeś na przekór. Jesteśmy kwita, Harry. - wyszeptałam z trudem hamując łzy cisnące mi się do oczu.
- Przepraszam Skarbie! Kocham Cię, proszę wybacz mi! - błagał, lecz wiedziałam, iż nie ustąpię. Zrobił to raz, odpuszczę, zrobi to ponownie - nie mam ochoty brać udziału, w tym błędnym kole, które by trwało i trwało, aż kompletnie bym się nie załamała.
- Przegrałeś. Straciłeś swoją szansę. Po prostu zniknij z mojego życia i nigdy do niego nie wracaj.
- tymi słowami zakończyłam tą żałosną "pogawędkę" i chwytając moją torbę pospiesznie opuściłam mieszkanie chłopaka, w którym za pewne byłam po raz ostatni.
Wychodząc, a raczej wybiegając słyszałam głos Harry'ego, jednak nie zamierzałam reagować. Niestety na samym dole, tuż przed kamienicą spotkałam się z blondynką, którą do wczoraj nazywałam najlepszą przyjaciółką.
- Wygrałam. Mówiłam Ci, że jestem lepsza. - zaśmiała się szyderczo, zaciągając się dymem papierosowym. Patrzyłam na nią z obrzydzeniem, wykonując ruch ręką. Spoliczkowałam ją.
- Jeśli uważasz się za kogoś bardziej wartościowego, po tym, co zrobiłaś, to naprawdę masz coś
z głową. - powiedziałam oschle, zostawiając ją daleko za sobą, wciąż oszołomioną.
Z daleka widziałam jeszcze postać Harry'ego. Ostatni raz.
Najgorsze jest to, że osoba, która mnie wyciągnęła z dna,
sprawiła, iż znowu tam wróciłam...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz